Serial “Star Trek: The Original Series”, można uznać za przełomowy na wielu płaszczyznach. Historie w odcinkach eksplorujące wątki science fiction, technologie, które zainspirowały pokolenia i przedstawiony koncept wielokulturowej, koedukacyjnej załogi odmieniły oblicze telewizji.
Star Trek wielką franczyzą jest. Jednak mało brakowało żeby nie był.
Pierwszy wyprodukowany odcinek, “The Cage”, nie spotkał się z ciepłym przyjęciem. Kierownictwo NBC odrzuciło go, określając zbyt intelektualnym (w wolnym tłumaczeniu “zbyt mózgowym”). Również obsada zaproponowana przez twórców nie zrobiła dobrego wrażenia. Załoga statku była bardzo niezróżnicowana, nawet odrobinę nudna, a główne postacie nie wystarczająco charyzmatyczne. Pomimo wielu uwag ze strony kierownictwa stacji, koncepcja serialu spodobała się na tyle, że dano twórcom drugą szansę i zamówiono kolejny pilot. Po dziś dzień, jest to jeden z niewielu seriali przy których zdecydowano się na taki ruch. Tak właśnie powstał “Where No Man Has Gone Before” drugi, tym razem przyjęty i wyemitowany odcinek, a Star Trek na zawsze zapisał się w historii.

Oryginalny pilot nie zginął jednak w czeluściach zapomnienia. Jego fragmenty, użyto ponownie w jednym z odcinków pierwszego sezonu, “The Menagerie”. Wykorzystano je jako retrospekcję historii opowiadanej przez Spocka podczas rozprawy sądowej. Sam odcinek, mimo że nigdy nie wyemitowany, został wydany w formacie kasety VHS w latach osiemdziesiątych z dołączoną przedmową Gena Roddenberry’ego, twórcy serialu.
Spoglądając obiektywnie na fabułę odcinka, nie dziwię się, że określono ją jako zbyt intelektualną. Główny konflikt skupia się na wyborze pomiędzy życiem w złotej klatce, wypełnionej fantazjami, a pozostaniu w wolnym, nieidealnym świecie. Takie rozważania nie są rzadkie w “The Original Series”, bohaterowie często stają przed podobnymi dylematami. W tym wypadku, rozwiązanie jest niejednoznaczne, przedstawiając perspektywę w której dla jednej z postaci pozorna niewola, odrzucana przez protagonistę, jest szansą na szczęśliwe życie. Nieoczywisty finał odcinka nie spodobał się w NBC, kierownictwu brakowało jasnego wskazania “kto wygrał”. Sam kontekst historii też wprowadza tylko więcej elementów “mózgowych”.

Twórcy przedstawiają nam Talosjanów – rasę wysoko rozwiniętą intelektualnie, która w wyniku wojen wyjałowiła swoją planetę i była zmuszona przenieść się pod ziemię. Tam, z powodu braku bodźców wykształcili zdolności telepatyczne. Odkryli też, że mogą czerpać przyjemność z oglądania mniej rozwiniętych gatunków, które zmuszali do odgrywania ról w podsuwanych przez nich wizjach. Przeżywanie cudzych, “prostych” emocji, miało na nich wpływ na tyle narkotyczny, że cały rozwój cywilizacji poświęcili na udoskonalanie widowiska. Sugerowane jest, że w moment przedstawiony w odcinku jest początkiem ich potencjalnej zagłady w wyniku tej fascynacji. Talosjanie nawet przyznają, że planeta zaczęła odżywać, niestety stracili wiedzę i umiejętności pomocne w powrócenie na powierzchnię i odbudowaniu cywilizacji.
W obecnych czasach obraz społeczeństwa zatraconego w powierzchownych przyjemnościach nie wydaje się tak obcy. Ryzyko zgubienia w wirtualnej rzeczywistości jest na tyle lotnym tematem w ostatnich latach, że mi osobiście zaczął się nawet trochę przejadać. Warto jednak zauważyć, że jak na odcinek powstały w latach 60tych twórcy serialu przedstawili skrajnie abstrakcyjną wizję z którą typowemu odbiorcy mogłoby się trudno utożsamić.

Myślę, że fabuła “The Cage” znacznie wyprzedziła swoje czasy. Dlatego bardzo się cieszę, że uwagi kierownictwa NBC zostały wysłuchane, a następny pilot dostosowano do ówczesności. Gdyby nie to, seria Star Trek mogłaby nie przetrwać i twórcy serialu nie mieliby szansy na rozwijanie bardziej skomplikowanych konceptów w następnych seriach. Co nie znaczy, że “The Original Series” zostało sprowadzone do czystej akcji, wręcz przeciwnie, znaleziono po prostu zloty środek.
Fakt, że w tym wypadku mamy do czynienia z dwoma pilotami jest gratką dla fanów serialu. Dla mnie bardzo interesujące jest zobaczenie pierwszego szkicu kapitana, załogi, a nawet designu statku. Mimo, że fabuła odcinku jest jedną z ciekawszych w “The Original Series”, brakowało mi postaci które już znam i lubię. Wszystko w “The Cage” wydaje mi się bardziej stonowane i poważne niż wersja ostateczna. Sprawia to, że wprowadzone zmiany mi się spodobały, ponieważ dla mnie ogromnym walorem serii jest jej delikatna kampowość i poczucie humoru. Nie zmienia to, że polecam ten odcinek każdemu kto ma ochotę bardziej zgłębić to uniwersum
Źródła zdjęć:
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/The_Cage_(episode)?file=Talosians_3.jpg
https://qph.cf2.quoracdn.net/main-qimg-0710395514899ca979216b4b279edaf7-lq
https://gizmodo.com/app/uploads/2022/05/42c32e2665dbb309bbb89e3ae72172d3.jpg
https://d2thvodm3xyo6j.cloudfront.net/media/2020/05/35b4054c7cde12d0-1200×675.jpg

Dodaj komentarz