“Odważne młode kobiety” versus jeden nieszczególny mężczyzna

Mimo swojej popularności, gatunek True Crime jest zupełnie mi obcy. Przede wszystkim realność, ale i brutalność tego rodzaju historii budzi we mnie niepokój. Bardzo podobne odczucia mam na temat seryjnych morderców. Przeraża mnie poziom przemocy, który zdarzył się na prawdę, a nie jest tylko wytworem czyjeś szalonej wyobraźni.

W ostatnich latach, twórcy filmów i seriali wydobywają na światło dzienne historie masowych zbrodniarzy. Co najmniej jeden z nich z przyjemnością przywitałby ponowne zainteresowanie swoją osobą. Człowiek ten, po schwytaniu, uczynił wszelkich starań, żeby wypromować się na osobę publiczną. Oprócz sławy, na której mu zależało, miał nadzieję uniknąć kary budując charakterystyczny wizerunek kogoś, kto nie mógłby popełnić takich czynów. Odniósł sukces, stając się popularnym podczas przebiegu swojego procesu, na szczęście nie uchroniło go to przed krzesłem elektrycznym.

W 2019 roku, w 30 rocznicę egzekucji, Netflix opublikował dokument True Crime z wykorzystaniem taśm nagranych podczas rozmów z mordercą. Czteroodcinkowy miniserial, zainspirował Jessicę Knoll do napisania książki “Odważne młode kobiety”. Autorka skupia się w niej na opisie wydarzeń z kobiecej perspektywy, z uwzględnieniem kontekstu społeczno-politycznnego w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Swoja powieścią konfrontuje wypromowaną wtedy narrację z trudną rzeczywistością. Udowadnia też, że za ”sukcesem” mordercy nie stały jego niespotykane zalety, tylko umiejętne wykorzystanie niższej pozycji społecznej ofiar.

Niekorzystna sytuacja kobiet w tamtych czasach została zarysowana bardzo wyraźnie. Często lekceważone, manipulowane przez społeczeństwo i bliskich, zniechęcane do rozwoju. Otoczone przez “wszystkowiedzących” mężczyzn, uwielbiających niesłusznie przypisywać im rozhisteryzowanie i nadmierną emocjonalność. Jasno ukazane zostało jakie niebezpieczeństwo niesie ze sobą kształtowanie jednostek w idei całkowitej bierności. Kobiety, od dziecka uczone łagodności i obowiązku pomocy słabszym były dla oskarżonego idealnymi celami. Zdarzało mu się między innymi udawać niepełnosprawność tylko po to żeby ułatwić sobie odosobnienie ofiary z tłumu.

Podkreślono też przeciętność mordercy. To nie jego uroda i urok zachęcały kobiety. Nie był on nieodparty uwodzicielem, jak w pewnym czasie uważano, tylko kobiety nie były wychowane w duchu asertywności. Nawet jeśli czuły że coś jest z nim nie tak, nie umiały mu odmówić. Wybitna inteligencja, którą przypisywano oskarżonemu, nie była w tym wypadku niezbędna do żerowania na okaleczonym systemie. Jego nazwisko specjalnie nie zostaje wymienione, odbierając mu tym samym unikalność, na której tak mu zależało.

Krytyka dosięgła również, systemu wymiaru sprawiedliwości w Stanach Zjednoczonych i jego upolitycznienia. Zgodnie z prawem, szeryfowie wybierani są tam za sprawą głosowania mieszkańców, co może prowadzić do nieprzemyślanych decyzji. Jedną z nich, była ekstradycja oskarżonego między stanami, która połączona z dezinformacja lokalnych służb ułatwiła mu ucieczkę. Gdyby nie popełniono kilku podstawowych błędów, lista ofiar mogłaby być krótsza.

Książka zupełnie mnie zaskoczyła. Opis przeczytałam tylko pobieżnie i spodziewałam się zwykłego kryminału. Natknęłam się natomiast na wspomnienie kobiety o zdarzeniu, które potencjalnie mogło rzucić cień na całe jej przyszłe życie. Pełną bólu i frustracji historię nie tylko o tragedii spowodowanej działaniami oskarżonego, ale też mizoginii otaczającej bohaterki. Nieliniowa narracja, tworząca mozaikę wydarzeń rozgrywających się w latach 70 i współcześnie, może czasami przytłaczać. Pozwala jednak zarówno współodczuwać z pokrzywdzonymi jak i spojrzeć na wszystko z perspektywy lotu ptaka. Dzięki temu, bogactwo szczegółów i dat nie uczyniło książki bezosobowym sprawozdaniem.

Mimo całej grozy i smutku, historia jest pełna nadziei. Oskarżony szczęśliwie został skazany na najgorsze, dając ofiarom i ich bliskim szansę na zamknięcie rozdziału. Przytoczone też zostają dalsze losy niektórych z nich, pokazując, jak poradziły sobie z żalem i były w stanie prowadzić szczęśliwe życia.

Definitywnie polecam tą książkę. Lektura była dla mnie emocjonalna, ale wartościowa. Na pewno będę ją jakiś czas wspominać.

Żródło:
https://www.vanityfair.com/style/2023/09/jessica-knoll-on-bright-young-women
Żródło okładki:
https://s.lubimyczytac.pl/upload/books/5119000/5119389/1160420-352×500.jpg

Dodaj komentarz