„Morderstwo w zimowy dzień” i inne zagrożenia.

Tak już mam z seriami, że kiedy powiem A, szybko czuję potrzebę powiedzenia B. Książka musi mnie bardzo zniechęcić, żebym nie była ciekawa co będzie dalej. Zwłaszcza, że jako niepoprawna optymistka, zawsze mam nadzieję na pozytywne zaskoczenie podczas lektury następnych części. Z takim nastawieniem zabrałam się za “Morderstwo w zimowy poranek”, kontynuację przygód Flory Steel.

Rok 1956 przynosi bohaterom nowe początki. Flora, zdeterminowana utrzymaniem księgarni decyduje podjąć się aktywnej promocji biznesu. Jack, po wieloletniej izolacji zaczyna co raz częściej wychodzić z domu, ryzykując utratę dotychczasowego statusu odludka. Nawet kupuje samochód w ramach przygotowań do służbowej wycieczki. Po tragicznych wydarzeniach opada kurz, a życie w Abbeymead powoli zaczyna wracać do spokojnego rytmu.

Ostatnia przygoda skończyłaby się tragicznie dla Flory, gdyby nie pomoc Charliego, dotychczasowego gońca Jacka. Wdzięczni przyjaciele w nagrodę obiecali chłopcu wycieczkę nad morze. Dlatego razem z nadejściem ładnej pogody, trójka bohaterów udaje się do Brighton. Wyjazd z którym wiązano spore nadzieje, okazuje się klapą. Muzeum figur woskowych jest tanią podróbką Londyńskiego oryginału, a oceanarium nie wzbudza szczególnego zainteresowania. Planowany gwóźdź programu, przedstawienie pantomimy na hipodromie mogłoby uratować wyprawę, jednak Jack zapomniał wcześniej kupić bilety. Z braku lepszej alternatywy bohaterowie wybierają się na przedstawienie amatorskiego teatru na molo. Po jego zakończeniu Jack i Flora czują, że wyjazd nie może być gorszy i wtedy… dostrzegają unoszące się na wodzie zwłoki.

Przy recenzji “Morderstwa w księgarni” narzekałam na brak ryzyka. W wypadku drugiej części autorka zafundowała bohaterom tyle niebezpieczeństw, że zastanawiałam się czy przeżyją do następnej książki. Wypadki samochodowe, podtopienia i strzały w kierunku głównych postaci stają się codziennością. Nie jestem pewna, czy namnożenie zagrożeń wprowadziło efekt dreszczyku emocji o jakim myślałam. Zwłaszcza, że podobnie jak w pierwszej części, większość problemów była rozwiązywana ekspresowo.

Doceniam jednak, że dramatyczne wypadki, które mnie zaczynały już powoli bawić, wywierają wpływ na głównych bohaterów. Zwłaszcza Jack staje się znacznie ostrożniejszy i stara się nie spuszczać oka z Flory, za którą czuje się odpowiedzialny. Dziewczyna, nadal impulsywna i często nieprzewidywalna, również zaczyna bardziej ważyć swoje kroki podczas prowadzenia amatorskiego dochodzenia. Jak na razie, sposób budowania postaci jest dla mnie najmocniejszym elementem serii.

Stan żałoby, w którym cały czas znajduje się Flora, przedstawiony jest całkiem realistycznie. Trochę się bałam, że rozterki bohaterów będą rozwiązywane tak szybko jak zagadki, którymi się zajmują. Groziłoby to porzuceniem, bardzo ważnego w mojej opinii, wątku utraty bliskiej osoby i spłaszczeniem postaci głównej bohaterki. Na szczęście w tym wypadku się myliłam. Od śmierci ciotki Violet minął niecały rok i nadal jest obecna we wspomnieniach i życiu dziewczyny.

W “Morderstwie w zimowy dzień” autorka skupia większą uwagę na Jacku. Musze przyznać, że podoba mi się ten zabieg. We wcześniejszej części historia Flory była na pierwszym planie, a w ten sposób autorka zaznacza, że bohaterowie są równorzędni w serii.

Mężczyzna ma sposobność zamknąć trudny rozdział w swoim życiu dzięki niespodziewanemu pojawieniu się jego byłej narzeczonej. Pozwala mu to na osiągnięcie, dawno wyczekiwanego, spokoju. Jednak, jak to w życiu bywa, jeśli układa się w jednej sferze to w innej zaczynają się kłopoty. Książka, którą Jack z trudem kończył podczas wydarzeń “Morderstwa w księgarni” nie została dobrze przyjęta przez wydawnictwo. Przez to zaczyna wątpić w siebie i swoje umiejętności. Uczynienie jednego z bohaterów pisarzem daje autorce przestrzeń do poruszenia tematu złożoności procesu tworzenia i pojawiających się w jego trakcie trudności.

Tak jak w przypadku pierwszej części serii, książka jest lekką lekturą, ze szczyptą brytyjskiego poczucia humoru. Na pewno zawiedzie fanatyków mocnych wrażeń, jednak spodoba się osobom, które preferują sympatyczne postaci i nieskomplikowane zagadki.

Dodaj komentarz