
Ostatnia lektura, jak wiadomo, nie spełniła moich oczekiwań. Spodziewałam się komedii kryminalnej, a trafiłam na wcześniej nieznany mi gatunek ”cosy crime”. Trudno stwierdzić, czy jest to coś dla mnie, brakowało mi odrobiny pazura. Jest szansa, że dużo zależy od samopoczucia i jeszcze przyjdzie moment, w którym “kocykowy kryminał” będzie tym czego szukam. Na razie postanowiłam wrócić do jednego z moich ulubieńców, Alka Rogozińskiego. Chociaż nigdy nie prześcignie Remigiusza Mroza, współcześnie najpłodniejszego polskiego pisarza, definitywnie stanął z nim do wyścigu. Dzięki temu zawsze czeka na mnie przynajmniej jeden nieprzeczytany tytuł autora, pozostawiony na czarną godzinę.
Jego najnowsza książka, “Zapukaj, zanim zginiesz” rozgrywa się dookoła tajemnicy z przeszłości. Pewnego dnia, wracając z sanatorium, Pan Edward Mularczyk, odnalazł na swoim strychu zwłoki nastolatki. Nigdy nie wyjaśniono kto był sprawcą zbrodni, a staruszek zdziwaczał, zamknął się w sobie i przestał opuszczać dom. Takim zapamiętała go Pani Wacława, największa plotkara w Piastowie pod Warszawą, gdzie rozgrywa się akcja. Kiedy Pan Edward zmarł, a dom został odziedziczony przez dalekich krewnych, wścibska sąsiadka natychmiast uświadomiła nowych właścicieli o tragedii.
Mrożąca krew w żyłach opowieść, wzmacnia tylko poczucie niepokoju Agaty i Radka Walczyków, beneficjentów niespodziewanego spadku. Same warunki przekazania domu, wykazane w testamencie, wydały się rodzeństwu ekscentryczne. Wuj zastrzegł w testamencie, że nieruchomość nie może zostać sprzedana ani wynajęta przez pierwszy rok. Oprócz tego przygotował pięć zaplombowanych pokoi z dokładnymi instrukcjami odnośnie daty ich otwarcia. Zgodnie z dokumentem, złamanie pierwszego warunku, otwarcie pomieszczeń przed wyznaczonym czasem, lub zgłoszenie całej sprawy na policję, grozi rodzeństwu utratą spadku i przekazania go nielubianym krewnych. Oferta domu w bliskim sąsiedztwie stolicy i szansa na zrobienie na złość kuzynostwu wydaje się Walczykom jednak na tyle atrakcyjna, że mimo wątpliwości przystają na warunki wuja.
Rozwiązanie tajemnicy początkowo nie pociąga młodych ludzi, a za pierwszymi drzwiami odnajdują więcej pytań niż odpowiedzi. Postanawiają zignorować sprawę, przemęczyć się do otwarcia ostatniego pokoju i wrócić do spokojnego życia. Szyki krzyżują im ciągle żywe plotki Pani Wacławy, a oliwy do ognia dolewa ukochana ciotka Walczyków, Gienia. W wyniku niezbyt subtelnych szarż obu starszych pań, domownikom zaczyna grozić niebezpieczeństwo ze strony nieznanego mordercy. W obliczu zagrożenia, rodzeństwo decyduje rozwikłać łamigłówkę przy wsparciu ciotki i zaprzyjaźnionego komisarza Darskiego.
Czas spędzony nad tą książką, uważam za warty każdej minuty. Często absurdalne poczucie humoru i nawiązania do współczesnej popkultury zapewniły mi dużo rozrywki, a wartka akcja nie pozostawiła miejsca na dłużyzny. Wydarzenia kulminacyjne, przysparzające o gęsią skórkę, stanowiły udany kontrast pozornie lekkiej historii.
Takie książki Pana Rogozińskiego lubię najbardziej. Kiedy nie ma tego “ostrego” elementu, lektura nadal jest dla mnie przyjemna, ale czegoś mi brakuje. Zwłaszcza, że Pan Alek, tak jak ja, jest fanem slasherów, co pozwala mu z łatwością inspirować się gatunkiem. Wcześniejsza próba zabawy tą konwencją, “Pod Czerwonym Aniołem”, była w mojej opinii bardzo udana i nadal jest jedną z moich ulubionych książek tego autora.
Ekscentrycznych bohaterów można już w tym momencie uznać z specjalność Alka Rogozińskiego. Myślę, że w całym katalogu zwariowanych postaci, ciocia Gienia znajduje się co najmniej w pierwszej piątce. Obywatelka całego świata, wieczna imprezowiczka, obdarzona zadziwiająco zdrowym rozsądkiem, skradła moje serce. Ciotka, paląca papierosa za papierosem popycha fabułę do przodu, a swoją werwą prześciga znacznie młodszych krewnych. Mimo swojej przebojowości bohaterka nie jest ukazana w sposób jednowymiarowy. Autor uchwycił też, rzadkie w jej wypadku, momenty zadumy nad tempem, które nadała sobie w życiu i jego możliwe konsekwencje.
To właśnie lubię w książkach Pana Rogozińskiego. Postaci nie są płaskie, a żywiołowe kobiety o których często pisze, zawsze obdarzone są należnym szacunkiem. Śmiejemy się częściej z nimi niż z nich, natomiast elementy humorystyczne są pozbawione bezpodstawnej szydery. Czasem jestem ciekawa, jakimi kobietami jest otoczony autor, skoro tworzy takie bohaterki. Bańka opisana w jego książkach, już od jakiegoś czasu jest dla mnie komfortowym miejscem. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym miała bardziej konserwatywne poglądy, moja opinia mogłaby być znacznie inna.
W książce pojawiają się też epizodycznie postaci, znane z innych książek autora. Komisarz Darski, niezastąpiona Róża Krull i Mario dorzucają swoje trzy grosze do historii. Na końcu pojawia się też zapowiedź dalszych przygód pisarki i jej przyjaciół.
Mimo, że darzę Alka Rogozińskiego ogromną sympatią, jego książki nie zawsze przypadają mi do gustu w 100 procentach. “Zanim śnieg nas nie rozłączy” który czytałam jako ostatni zdołował mnie na tyle, że zrobiłam sobie parę miesięcy przerwy od autora. Tym bardziej cieszę się, że powrót do jego twórczości był dla mnie tak przyjemny.
Zdjęcie okładki:
https://www.purplebook.com.pl/wp-content/uploads/2024/06/zapukaj_zanim_zginiesz_front-768×1199.jpg

Dodaj odpowiedź do Beata Anuluj pisanie odpowiedzi